DZIEŃ 1
Usłyszałaś w radiu że Justin szuka pomocnej ręki do swojego domu.Była to dla ciebie świetna okazja, żeby zarobić na bilet na jego koncert o którym zawsze marzyłaś. Przyjęcia były kolejnego dnia rano pod hotelem w twoim mieście. Byłaś punktualnie. Już przed czasem stałaś w ciepłym hotelu i obserwowałaś zachowanie reszty dziewczyn. Tak jak myślałaś, dzieczyny były bardzo podekscytowane, krzyczały i piszczały ze szczęścia. MIałaś plan. Wiedziałaś że każda z nich rozpocznie prezentacje swojej osoby od opowiadania życiorysu Justina. Każda z nich ubrana była na fioletowo. Zdjęłaś fioletową bluzę którą rzypadkowo założyłaś i rzuciłaś ją za kwiatek. Dziewczyny zaczęły powoli wchodzić do pokoju pod którym czekałyście. Wychodziły równie szczęśliwe jak wchodziły. Wiedziałaś co im powiedzono. "Dziękujemy, skontaktujemy się z tobą". W końcu dziewczyn ubyło. Chciałaś być ostatnia. Było to związane z twoim planem. W końcu ochroniarz cię zawołał. Weszłaś pewnie do pokoju i dostrzegłaś Jeremiego, Pattie i Scootera siedzących na kanapie którzy obserwowali każdy twój ruch. Przedstawiłaś się i usiadłaś na kanapie. Zadawali ci pytania na które z łatwością odpowiadałaś.
- Jesteś fanką naszego syna? - zapytała Pattie.
Wiedziałaś co odpowiedzieć.
- Lubię jego muzykę, ale nie jestem psychofanką. Chciałabym po prostu zarobić - uśmiechnęłaś się - Mam doświadczenie w sprzątaniu, pracowałam już jako pomoc domowa u starców. - skłamałaś.
Zrobiłaś takie wrażenie jakie oczekiwałaś.
- Chcemy jak najlepiej dla naszego syna. Jest bardzo zmęczony i potrzebuje odpoczynku, od krzyku fanek. - powiedział Jeremy - dlatego będziemy cię obserwować. - przełknęłaś ślinę - nie możesz z nim rozmawiać. Musisz skupić się na swojej pracy. Jasne?
Przytaknęłaś głową.
DZIEŃ 2
Z samego rana przyjechał po ciebie Scooter. Po wejściu do wielkiego domu Scooter przedstawił ci parę pokoi, które miałaś posprzątać. Przyomniał ci o kamerach. Zostałas sama w wielkim domu. Zaczęłaś od sprzątania salonu. Na ścianach wywieszone były jego zdjęcia, które wywoływały u ciebie falę dreszczy. Następnie sprzątałaś łazienkę. Znalazłaś jego perfumy. Pachniały jak połączenia boga z aniołem. Nie potrafiłas tego inaczej wytłumaczyć. Poprzez długi korytarz, doszłaś do fioletowych drzwi. Powoli je otworzyłaś. Po twoich policzkach popłynęły łzy. Na ścianach wywieszone były zdjęcia beliebers. Na półkach było miliony prezentów od fanów, a w kartonach i na stole, były listy. Podeszłaś bliżej i dostrzegłaś znany ci list, który leżał otwarty na małym stoliku. Na kopercie było twoje nazwisko. Pisałaś ten list kilka lat temu, nie mogłaś uwierzyć że on naprawdę tu trafił. Że on go przeczytał. To było niesamowite uczucie.
- Podoba ci się co? - usłyszałaś zachrypnięty głos za swoimi plecami. Złapałaś za kopertę i zanim się odwróciłaś, schowałaś ją w kieszeń.
To był on. Justin Bieber właśnie koło ciebie stał.
- Jesteś nową sprzątaczką, prawda?
Wiedziałaś że w godzinach pracy nie możesz wdawać się w pogawędki. Jedno słowo, a wylecisz, ale nie miałaś serca powiedzieć mu że nie masz ochoty z nim rozmawiać. Zrobiłas kilka ruchów ręką.
- Oh przepraszam, jesteś niemową?
Potwierdziłaś przytakując głową. Chłopak westchnął.
- A lubisz moją muzykę?
Znów pomachałaś rękoma, nie mając kompletnie pojęcia co pokazujesz i wyszłaś z pokoju.
DZIEŃ 3
Sprzątałaś garderobę Justina. Była ogromna. Nie można było zliczyć ile było tam czapek, bluz, bluzek i butów. Coś rzuciło ci się w oczy. W kącie, na drewnianym krześle leżała ulubiona fioletowa bluza Justina którą bez przerwy widziałaś w 2009 roku na zdjęciach. Podeszłaś do niej i mocno ją przytuliłaś. Tutaj nie było kamer. Tutaj znów mogłaś się popłakać. Zabrałaś bluzę do domu.
DZIEŃ 4
Weszłaś z samego rana do sypialni Justina. Dostrzegłaś go pół nagiego co przyprawiło cię o tysiące dreszczy. Spał. Podeszłaś i przykryłas go kołdrą. Podniosłaś kilka ubrań z ziemi. Justin się obudził.
- O cześć - powiedział zaspanym głosem.
Pomachałas ręką na przywitanie.
Bieber przejechał dłonią po twarzy, a następnie po miękkich potarganych włosach.
- Usiądź - poklepał miejsce obok siebie z uśmiechem.
Pokręciłaś głową.
- Odpocznij. Należy ci się.
Uległaś. W tej chwili usiadłaś obok Justina, a on mocno cię przytulił.
- Dziękuje za pomoc. Wiesz...ja już nie daje rady.
Na te słowa drgnęłaś. Miałas zamiar powiedzieć mu że może na ciebie liczyć, ale nie mogłaś. Siedziałaś w bezruchu.
-Moje życie nie jest takie piękne. - puscił cię z uścisku i zszedł na dół.
Pościeliłaś łóżko i po jakimś czasie mając zamiar opuścić jego posesję, poczułaś okropny zapach z kuchni. Poszłas na miejsce i dostrzegłaś Justina, który niemal waczly z jedzeniem żeby zrobić sobie śniadanie. Kiedy cię dostrzegł głupio sie zaśmiał.
- Nie umiem gotować.
Zaśmiałaś się i przytaknęłaś głową w geście "widzę" i wyszłaś z domu.
DZIEŃ 5
Zanim Justin pojawił się na dole, w kuchni czekało na niego jedzenie które mu przygotowałaś. Przy talerzu zostawiłaś kartkę z napisem ''DLA NAJPIĘKNIEJSZEGO CHŁOPAKA NA ŚWIECIE".
DZIEŃ 6
JUstin dziękował ci za śniadanie. Był uśmiechnięty i nucił pod nosem nową piosenkę.
DZIEŃ 7
Po ciężkim dniu pracy wyszłaś za dom, oparłaś się o ścianę i odpaliłaś papierosa. Złapałaś go między palce i co jakiś czas zaciągałaś się nim, rozprowadzając po swoich płucach trujący dym. Drzwi od tarasu się otworzyły i koło ciebie pojawił się Justin.
- Palisz?
Wypuściłaś dym z ust, patrząc prosto w jego oczy. Bieber oparł się o ścianę i wyjął z kieszeni paczkę papierosów po czym jednego odpalił i swobodnie się zaciągnął. Przyglądałaś mu się uważnie z ogromnym zdziwieniem. TEN JUSTIN BIEBER PALI? Ten grzeczny Justin?
- Co? - zobaczył twoje zdziwienie i lekko się zaśmiał
DZIEŃ 8
Na profilu Justina pojawił się nowy tweet. "zakochałem się".
Szeroko się uśmiechnęłaś. W końcu będzie szczęśliwy!
DZIEŃ 9
Tego dnia sprzątając pokój gościnny poczułaś mocne przytulenie od tyłu. Na swojej szyi poczułaś ciepły oddech, a na plecach mocno udejrzające serce. Odwróciłaś się i ujrzałaś Justina. Byłaś w szoku. Nie wiedziałas co zrobić. Objęłaś go równie mocno jak on ciebie.
- Kocham cie. - wyszeptał.
Mijały dni, miesiące, lata. Nadal sprzątałaś w domu Justina, ale tym razem nie jako sprzątaczka, lecz jako żona. Justina już nikt nie pamiętał. Wszystkie belieber żyły już swoim życiem. Nie wymówiłaś ani słowa od tamtego czasu. Planowaliście założyć rodzinę. Kochacie się jak nikt inny.
Pewnego dnia Justin otworzył szafkę w którymś z pokoi gdzie trzymałaś swoje rzeczy. To co znalazł wywołało u niego zdziwienie. W szafce było mnóstwo rzeczy z jego wizerunkiem. Płyty, perfumy, książki, gazety, ubrania. Nawet jego bluza którą mu ukradłaś kilka lat temu. Złapał za list który także zabrałaś z jego pokoju. Czytając go z oczu poleciały mu łzy. Na końcu podpisałaś "Od wiecznej Belieber". Justin położył go na miejsce. Znalazł jeszcze niepodpisaną płytę i wsadził ją do dvd. Na telewizorze pokazała się twoja twarz.
"Cześć Justin. Jestem Belieber od 2009 roku. Wiem że tego nie zobaczysz ale Chciałabym zaśpiewać ci piosenkę. *w tej chwili twój anielski głos rozniósł się po ciele Justina*.
Wszystko zrozumiał. Uśmiechnął się do siebie.
- Moja Belieber Forever. - otarł łzę która leciała mu po policzku.
Każdego dnia Justin kazał ci dla siebie śpiewać. Uwielbiał twój głos. Uwielbiał ciebie. Uwielbiał twoje ciało. Kochał cię ponad wszystko i wybaczył ci że okłamywałaś go przez całe życie.
Wow, niespotykane, ale zajebiste ;)
OdpowiedzUsuń