Przypuśćmy że Po kolejnym dniu wyzwisk ze strony kolegów postanawiasz ze sobą skończyć. Nie myślisz o rodzinie, nie myślisz o dalszym życiu, nie ma już dla ciebie przyszłości.Idziesz do pokoju, rozwalasz temperówkę i przykładasz ją z całych sił do żył.Zaciskasz powieki i marszczysz czoło. Czekasz na odwagę która miała ci pomóc, ale zamiast tego w twojej głowie pojawia się obraz małego Justina. Ma może pięć lat.Uśmiecha się do ciebie i z jego ruchu warg odczytujesz że idzie sprzątać. Sprzątać? Powinien powiedzieć że idzie odśnieżać prawda? "Co sprzątać?'' zapytał głos kobiety, który rozniósł się echem po twojej głowie.
"Problemy" odpowiedział Justin i po chwili znikł.
Następnie pojawił się nastoletni Justin. Grał na gitarze. Patrzył prosto w twoje oczy, jakby były one kamerą. Tym razem się nie uśmiechał.
- Zostań - wyszeptał a z jego oka popłynęła łza.
Zanim zdążyłaś cokolwiek powiedzieć, obraz ponownie znikł.
Twoje serce przyspieszyło. Przed twoimi zamkniętymi oczami pojawił się 19latek. Stał i uważnie przyglądał ci się bez ruchu.
- Justin - twoje oczy mimo że były zamknięte, w twojej głowie były wysoko rozszerzone i przyglądały się chłopakowi.
- Odłóż to - wskazał na żyletkę która dotykała twojej skóry.
- Dlaczego? Nie ma cie tu przy mnie.
- Jesteś pewna? - po tych słowach znikł.
Opuściłaś głowę w dół i głęboko odetchnęłaś.Nie chciałaś otwierać oczu. Tu było lepiej prawda?
- Tak jestem pewna - wyszeptałaś wybuchając jeszcze większym płaczem.
- To się mylisz - rozniosło się echo po twojej głowie, a na swojej ręce poczułaś ciepły dotyk.
Odwróciłaś się i zobaczyłaś z bliska znane ci tylko z plakatów czekoladowe oczy które cię obserwowały.
- Zawsze jestem z tobą - powiedział głosem który przeszedł przez całe twoje ciało.
Zacisnęłaś mocno wargi i wyrzuciłaś żyletkę na bok. Justin mocno cię przytulił, a ty to odwzajemniłaś.
- Na zawsze - echo w twojej głowie powtórzyło jeszcze kilka razy te słowa. Otworzyłaś oczy, tak bardzo chciałaś żeby to wszystko było prawdą. Klęczałaś na kolanach przytulając zimne powietrze, które wlatywało przez otwarte okno. Wcześniej było zamknięte i dobrze o tym wiedziałaś. Wstałaś i wychyliłaś przez nie głowę.
- Obiecuje Justin - wyrzuciłaś żyletkę która leżała na ziemi i popatrzyłaś w jasne niebo. Wyglądało jakby chmury były otwarte a teraz się zamykały, a blask słońca który wydobywał się z pomiędzy nich, padał na twoją twarz. Justin to twój anioł. Justin kocha cię ponad wszystko. Dla Justina jesteś najważniejsza na świecie. Justin jest z tobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz