- Gdzie jesteś? - po drugiej stronie słuchawki usłyszałaś zmartwiony głos Justina.
- W parku.
- Już idę. - rozłączył się.
Nawet nie musiał pytać gdzie jesteś. Wiedział że siedzisz pod waszym ulubionym drzewem, na którym kilka lat temu wyryliście swoje inicjały. Minęło może z 10 minut, a za swoimi plecami już usłyszałaś anielski śpiew.
- Everythings gonna be alright.....
Uśmiechnęłaś się i spojrzałaś na Justina który stoi za tobą z bukietem róż. Podszedł bliżej i lekko musnął twoje usta, a przez ten czas wzięłaś z jego rąk kwiaty.
- Zrobiłaś test? - przybliżył swoje czoło do twojego i złapał cię za rękę.
- Nie....Boje się.
- Jestem przy tobie - znów cię pocałował - Hej nie martw się, poradzimy sobie.
- Justin....Mam 16 lat. Jak wyobrażasz sobie mnie....nas z dzieckiem?
- Jak sobie wyobrażam? Wyobrażam sobie, jak za kilka miesięcy będziemy chodzić po tym parku z wózkiem i bawić się z naszym dzieckiem. A za kilka lat z większą ilością naszej współpracy.-pocałował cię w czoło.
Uśmiechnęłaś się. On był niesamowity. Miał niesamowity wpływ na twój nastrój. Justin złapał twoją rękę i wsiedliście do jego auta. Po chwili byliście już w jego domu i staliście pod drzwiami łazienki.
- Jesteś pewna że chcesz iść sama?
- Tak - puściłaś jego ręke i weszłaś do toalety. Wyjęłaś z małej torebki test ciążowy. Postąpiłaś według instrukcji. Pozostało już tylko czekanie. 15 minut które trwało jak wieczność. Justin ciągle stał pod drzwiami.
- Mogę wejść? - zapukał.
Nie odpowiedziałaś. Justin wszedł i objął cię ramionami. Płakałaś. Chłopak spojrzał na test.
- Skarbie, będziemy rodzicami. Dlaczego płaczesz? - udawał szczęśliwego, chociaż było mu równie ciężko jak tobie.
Wybuchłaś jeszcze większym płaczem. Justin złapał cię za plecy, a drugą ręką pod nogi i zaniósł cię niczym panne młodą do sypialni. Odkryłaś twarz, którą cały czas zasłaniałaś i dostrzegłaś wyścielone pod wami płatki róż.
- Justin - szeroko się uśmiechnęłaś.
Chłopak postawił cię na ziemi i przed tobą klęknął.
- To jak cię kocham....nie potrafię wyrazić słowami.
Zakryłaś rękoma usta, Justin szybko je zdjął.
- Przestań, się chować, chce widzieć ten uśmiech. - zaśmiał się i złapał twoją dłoń - Kochanie....Wyjdziesz za mnie? - wyjął zza pleców gigantyczny brylantowy pierścionek.
- Justin....- zaczęłaś znowu płakać - mój tata.....
- Przecież twój tata jest w więzieniu.
- Mimo wszystko....znienawidzi mnie...
Pękło ci serce że to powiedziałaś. Justin wstał i podszedł do szafki. Wyjął z niej kilka listów i podał je w twoje ręce. Kiedy je otworzyłaś momentalnie rzuciłaś się na swojego chłopaka. Chłopak prosił twojego ojca o zgodę już dawno temu, a ten się zgodził. Znów nie mogłaś powstrzymać łez. Justin założył diamentowy pierścionek na twój palec i przycisnął cię do siebie za biodra. Pogrążyliście się w pocałunku.
- Od zawsze na zawsze - wyszeptał w twoje ucho.
Niecałe 9 miesięcy później, urodziła się wam dziewczynka. Nazwaliście ją połączeniem swoich imion. Codziennie chodziliście z nią po parku, jak obiecał Justin. Mijały lata. Przybyło wam dwójkę dzieci. Jerry i Lolly. Justin był przy każdym porodzie. Trzymał cię za ręke i pozwalał ściskać ci ją do woli. W każdą rocznicę zaręczyn w waszej sypalni leżały płatki róż. Kochaliście się ponad wszystko.
To już 50 rocznica waszego ślubu. Idziesz do pokoju z uśmiechem, jak co rok. Na łóżku leży twój kochany.
- Justin? - uśmiechasz się i kładziesz się obok niego.
- Tak skarbie?
- To już czas?
- Chyba tak.
- A gdzie to czujesz?
- W sercu kochanie - spojrzał w twoje oczy.
- Więc to prawda. - uśmiechnęliście się do siebie i złapaliście za rękę.
- Od zawsze na zawsze - wyszeptał
Przytaknęłaś głową. Zamknęliście oczy. Zamknęliście je na wieczność. Usnęliście razem. Zakochani. Wciąż młodzi. W duchu.
wow :3 zawsze jak czytam twoje imaginy to ryczę :))
OdpowiedzUsuńo boże :o
OdpowiedzUsuńKOCHAM, KOCHAM, KOCHAM.
masz talent dziewczyno. <3
znowu sie poryczałam.
<3333 kocham. ;)
OdpowiedzUsuń