wtorek, 23 kwietnia 2013

IMAGINE 8

Jest zima. Z nieba pruszy lekki śnieg, który ociera się o twoje czerwone od zimna policzki. Jesteś ubrana w cienką bluzę, podarte trampki i trochę za krótkie jeansy. Nie miałaś zbyt dużo pieniędzy. Twoja rodzina w tym roku miała bardzo ciężko w pracy i jedyne na co mogli wydawać było jedzenie, którego i tak już brakowało. Wokół ciebie stało mnóstwo dziewczyn. W ręku trzymało bilety i każde z nich skakało z radości, na co twoje serce rozdzierało się na miliony kawałeczków. Ale przyszłaś tu, tylko po to żeby cieszyć się razem z nimi. Żeby czuć atmosfere która w was panowała. Aby zobaczyć jak dziewczyny wchodzą z niepewnością w oczach i wychodzą z pełną radością w sercu, która wydostaje się na zewnątrz. Kiedy widziałaś szczęście beliebers, ty również się cieszyłaś. W końcu to twoja rodzina. Spojrzałaś na niedużą chatke, przed którą wszystkie stałyście. W środku był Justin. Przyjechał tutaj dla was, aby spędzić z każdą kilka minut. Drewniane drzwi wkrótce się otworzyły, a do środka zaczęły wchodzić dziewczyny. Po kolei, jedna po drugiej. Nie siedziały tam długo. Wychodziły płacząc. Uśmiechałaś się i przytulałaś każdą z nich, gratulując im z całego serca. Minęła godzina...dwie....minęły trzy godziny. Nadal tam jesteś. Dziewczyn ubywa. Mijają kolejne godziny....zostałaś tam sama. Usiadłaś na barierce przed wejściem i schowałaś twarz w dłonie. 
- Zapraszam - usłyszałaś wysoki głos. 
Podniosłaś głowę i ujrzałaś w drzwiach wysokiego ochroniarza który ci się przyglądał. 
- Słucham? - wyszeptałaś.
- Wchodzisz czy nie? - przymknął drzwi.
Bez zastanowienia wstałaś i weszłaś przez wysokie drewniane drzwi. Ochroniarz wyszedł z pokoju zostawiając cię tu samą. Rozejrzałaś się po pokoju i podeszłaś do kominka. Przyłożyłaś do nich ręce i pozwalałaś oddać się ciepłu.
- Cześć - rozległ się głos, przez który natychmiast wstałaś. 
Odwróciłaś głowę i dostrzegłaś Justina który się do ciebie uśmiecha.
- Justin - podbiegłaś do niego i mocno go przytuliłaś.
Twoje za małe rękawy się odsunęły, ukazując wiele ran które niedawno sobie zadałaś.
- Co to jest? - Odsunął się od ciebie i złapał pokaleczoną dłoń.
Nie wiedziałaś co powiedzieć. Było ci tak strasznie głupio.
- Przepraszam...
- Dlaczego to robisz?
W tej chwili z oczu popłynęła ci łza. Nie chciałaś mu mówić że z każdym dniem ślepniesz coraz bardziej, ale nie miałaś innego wyboru.
- Justin ja.... - przeciągałaś. - ślepne.
Chłopak westchnął.
- Zamknij oczy.
- Co?
- Po prostu je zamknij - powiedział głośniej.
Zrobiłaś tak jak kazał, chociaż niechętnie bo nie chciałaś spuszczać z niego oka. Wszystko mogło być jak te sny, które kończyły się w momencie kiedy miałaś zamiar powiedzieć coś ważnego.
- Widzisz mnie?
- Oczywiście że nie. - zadrwiłaś.
- Ja cię widzę. Mimo że ty widzisz ciemność, ja widzę cały twój blask. - uśmiechnęłaś się - słyszysz mnie?
- Słyszę. 
- Skoro mnie słyszysz to wiesz że tu jestem. - podszedł bliżej i przyłożył twoją rękę do swojej serca. - czujesz?
- Czuję.
- Ono bije tylko dla ciebie. 
Otworzyłaś oczy i dostrzegłaś płaczącego Justina. Wtuliłaś się mocno w niego i miałaś zamiar już nigdy nie odchodzić. 
Mijały dni, miesiące, w końcu lata. Byłaś niewidoma. Twoje oczy wygasły na zawsze. Jednak dziękowałaś za to że mogłaś zobaczyć swojego anioła nim to się stało. Każdego dnia przytulałaś, całowałaś, spałaś i chodziłaś w bluzie którą podarował ci Justin. Mimo że miała materiał jak każdy inny ciuch, rozpoznawałaś ją jednym dotknięciem. Ta bluza miała w sobie miłość, której nie potrafiłas opisać. To była bluza, w której po swojej śmierci jako staruszka zostałaś pochowana. 

IMAGINE 7

Przypuśćmy że Po kolejnym dniu wyzwisk ze strony kolegów postanawiasz ze sobą skończyć. Nie myślisz o rodzinie, nie myślisz o dalszym życiu, nie ma już dla ciebie przyszłości.Idziesz do pokoju, rozwalasz temperówkę i przykładasz ją z całych sił do żył.Zaciskasz powieki i marszczysz czoło. Czekasz na odwagę która miała ci pomóc, ale zamiast tego w twojej głowie pojawia się obraz małego Justina. Ma może pięć lat.Uśmiecha się do ciebie i z jego ruchu warg odczytujesz że idzie sprzątać. Sprzątać? Powinien powiedzieć że idzie odśnieżać prawda? "Co sprzątać?'' zapytał głos kobiety, który rozniósł się echem po twojej głowie.
"Problemy" odpowiedział Justin i po chwili znikł. 
Następnie pojawił się nastoletni Justin. Grał na gitarze. Patrzył prosto w twoje oczy, jakby były one kamerą. Tym razem się nie uśmiechał. 
- Zostań - wyszeptał a z jego oka popłynęła łza. 
Zanim zdążyłaś cokolwiek powiedzieć, obraz ponownie znikł. 
Twoje serce przyspieszyło. Przed twoimi zamkniętymi oczami pojawił się 19latek. Stał i uważnie przyglądał ci się bez ruchu. 
- Justin - twoje oczy mimo że były zamknięte, w twojej głowie były wysoko rozszerzone i przyglądały się chłopakowi.
- Odłóż to - wskazał na żyletkę która dotykała twojej skóry.
- Dlaczego? Nie ma cie tu przy mnie.
- Jesteś pewna? - po tych słowach znikł.
Opuściłaś głowę w dół i głęboko odetchnęłaś.Nie chciałaś otwierać oczu. Tu było lepiej prawda? 
- Tak jestem pewna - wyszeptałaś wybuchając jeszcze większym płaczem.
- To się mylisz - rozniosło się echo po twojej głowie, a na swojej ręce poczułaś ciepły dotyk. 
Odwróciłaś się i zobaczyłaś z bliska znane ci tylko z plakatów czekoladowe oczy które cię obserwowały. 
- Zawsze jestem z tobą - powiedział głosem który przeszedł przez całe twoje ciało.
Zacisnęłaś mocno wargi i wyrzuciłaś żyletkę na bok. Justin mocno cię przytulił, a ty to odwzajemniłaś. 
- Na zawsze - echo w twojej głowie powtórzyło jeszcze kilka razy te słowa. Otworzyłaś oczy, tak bardzo chciałaś żeby to wszystko było prawdą. Klęczałaś na kolanach przytulając zimne powietrze, które wlatywało przez otwarte okno. Wcześniej było zamknięte i dobrze o tym wiedziałaś. Wstałaś i wychyliłaś przez nie głowę.
- Obiecuje Justin - wyrzuciłaś żyletkę która leżała na ziemi i popatrzyłaś w jasne niebo. Wyglądało jakby chmury były otwarte a teraz się zamykały, a blask słońca który wydobywał się z pomiędzy nich, padał na twoją twarz. Justin to twój anioł. Justin kocha cię ponad wszystko. Dla Justina jesteś najważniejsza na świecie. Justin jest z tobą.

IMAGINE 6

Tego dnia siedzisz przygnębiona przed komputerem. Sama nie wiesz co ci jest. Zaglądasz na profil Justina, kiedy akurat napisał nowy tweet. Chciałaś jak zawsze odpisać "We Love You Justin.", ale kiedy przetłumaczyłaś treść jego tweeta, na chwile przestałaś oddychać. "Odchodzę, przepraszam. Kocham Was bardzo mocno moje beliebers. Pamiętajcie. Obiecałem że będę na zawsze, ale nic nie trwa wiecznie Wierzcie w swoje marzenia nie poddawajcie się i NEVER SAY NEVER". Pod tym pojawiło się setki komentarzy. Czemu Justin? Czemu nas zostawiasz? Mija dzień...Mija kolejny dzień...następny i następny....o Justinie nie ma słowa ani w gazetach, ani w internecie ani w telewizji. Tak jakby nigdy go nie było. Mija miesiąc. Mijają dwa miesiące. Przestałaś szukać o nim informacji w internecie. Przestałaś cokolwiek robić. Przestałaś myśleć. To koniec. Coś w tobie umrało.
Pewnego dnia wracając ze szkoły usiadłaś przed telewizorem i oglądałaś wiadomości.
"Justin Bieber" - kiedy to usłyszałaś od razu podgłośniłaś. "Justin Bieber przegrał walkę z rakiem". 
Twoje oczy szeroko się otworzyły. Jaki rak, jaka walka? Przecież wiedziałaś o nim wszystko...
"Justin Bieber po swoim ostatnim tweecie zmarł w domu dziadków w Kanadzie. Latami walczył z chorobą, jednak mu się nie udało. Wierzymy że jest teraz w niebie w towarzystwie pani Bieber, Avalanny". 
Pobiegłaś do komputera i weszłaś w profil Justina. Patrząc na wiadomości nie mogłaś uwierzyć. 
OD: Pattie Malettie : Na zawsze w naszej pamięci. Kocham cię synku. #/RIPJUSTIN
OD: SCOOTER BRAUN : GDYBYM MÓGŁ COFNĄĆ CZAS, NICZEGO BYM NIE ZMIENIŁ. DZIĘKI TEMU DZIECIAKOWI WIEM CO ZNACZY BELIEVE I NEVER SAY NEVER #/RIPJUSTIN
OD: KENNY : PAMIĘTAM KIEDY NOSIŁEM GO NA BARANACH. ZAWSZE BYŁ LEKKI, NIE TAK JAK JEGO CIĘŻKIE ŻYCIE. #/RIPJUSTIN
OD: JEREMY BIEBER : JAZZY I JAXON CODZIENNIE PYTAJĄ O BRATA...TAK STRSZNIE TĘSKNIĄ.KOCHAMY CIĘ SYNKU #/RIPJUSTIN
W PEWNYM MOMENCIE OPUŚCIŁAŚ GŁOWĘ W DÓŁ. BYŁAŚ TAK PRZYGNĘBIONA, ŻE NAWET NIE MIAŁAŚ SIŁY PŁAKAĆ. NIE WIDZIAŁAŚ NIC PO ZA ROZMAZANYM OBRAZEM. NIE CZUŁAŚ NIC PO ZA PUSTKĄ W SERCU. Co teraz? Przecież on był częścią ciebie. Przecież oddałaś mu swoje serce, a bez serca nie da się żyć. Przyłożyłaś ręce do klawiatury i napisałaś swoją ostatnią wiadomość przed usunięciem twittera. "Właśnie umarł ktoś dla mnie bardzo bliski. Właśnie odeszła część mnie. Właśnie umarłam ja. Belieber Forever. #/RIPJUSTIN"
Zamknęłaś laptopa. Podeszłaś do plakatów i przejechałaś po nich ręką. Nie raz do nich rozmawiałaś, czując brak Justina, ale teraz czułaś go bliżej niż wtedy kiedy byłaś kilka metrów od niego na koncercie. On tu z tobą był. On na ciebie patrzył.
Justin napisał żeby się nie poddawać, ale ty się nie poddajesz. Ty tylko pragniesz go bliżej i bliżej. Pragniesz jego oczu, jego ciała, jego uśmiechu. Coś w tobie przegrało. Coś właśnie pękło. A po chwili byłaś już z nim. Byłaś z nim na górze. Byłaś księżniczką, a on był twoim księciem. Byliście razem. Byliście razem na zawsze.

IMAGINE 5

Czujesz jak coś się w tobie zmienia. Czujesz że dorastasz. Czujesz że Justin nie jest dla ciebie tak ważny jak kiedyś. Wchodzisz na twittera i piszesz "dziewczyny, nie sądzicie że to wszystko jest już nudne? Justin nie jest już taki jak kiedyś. Odchodzę z fandomu beliebers. Obiecywałam że będę na zawsze, a Justin obiecał że się nie zmieni. Nie dotrzymał obietnicy, żegnajcie siostry". Pod tym tweetem pojawia się mnóstwo komentarzy. Jedne negatywne, drugie się z tobą zgadzają. Justin traci dużo beliebers. 
Kolejnego dnia, twoja ikonka nie jest już z Justinem, twoja nazwa jest zupełnie inna, w bio nie pisze "belieber forever", na twoim telefonie nie ma tapety z Justinem, a na twojej MP4 nie ma już jego piosenek. Oddychasz z ulgą kiedy nie myślisz o nim dniami i nocami, jak wcześniej. Czujesz się dorosła. Niespodziewanie dostajesz mnóstwo wiadomości z całego świata"'miałaś racje". Wchodzisz na twittera i czytasz każdą z nich. "Justin się zmienił. Czyli kłamał. odchodzimy". 
Przeżywasz szok, chciałaś wyrazić tylko swoje zdanie, a tym czasem przez ciebie Justin traci beliebers. Weszłaś na jego profil i zaczęłaś płakać. Pod twoim tweetem pojawił się komentarz Justina "przepraszam.". Followało go zaledwie 10 tysięcy osób. Stracił przez ciebie miliony dziewczyn. Przecież ja cie kocham - wyszeptałaś do siebie i chcąc wszystko naprawić, wiedziałaś że jest już za późno. Mijały miesiące. O Justinie nie mówiono w telewizji, ani nie pisano w gazetach. Jego konto nie było już zwerfikowane, a na internecie nie było żadnej nowej piosenki. Jest tak jakby go nigdy nie było.

IMAGINE 4

Tego dnia będąc w szkole, jak zwykle włączyłaś na słuchawkach One Time. Głos Justina potrafił uspokajać cię w każdej sytuacji. Nagle podeszli do ciebie znienawidzeni koledzy i wyrwali słuchawki z twojego telefonu, sprawiając że po całym korytarzu rozniósł się głos Justina. Wszyscy wiedzieli że jesteś belieber, ale mimo to zaczęli się śmiać. Zaczęli wytykać cię palcami. Usłyszałaś wiele wyzwisk. A każde bolało cię coraz bardziej. Wstałaś już nawet nie łapiąc za swoją torbę i opuściłaś w biegu szkołę. Twoje oczy były tak zapełnione łzami że wydawało ci się jakbyś miała na nich foliową siatkę, a w sercu które silnie uderzało w twoją klatke piersiową, wbity był wielki nóż z napisem "ofiara". Wyłączyłaś Justina który ciągle śpiewał w twoim telefonie. Tym razem ci nie pomógł. Nie ważne ile razy sobie to wmawiałaś, Justina przy tobie nie ma. Justin nie wie kim jesteś. Jak można kochać kogoś kogo się nie zna? Nie. Ty go znałaś. I mimo że nie zamieniłaś z nim ani słowa, miałaś z nim lepszy kontakt i silniejszą więź niż z kimkolwiek innym. Otarłaś łzy, chciałaś być silna ale nie mogłaś. Po prostu nie mogłaś. Jesteś człowiekiem, twoja psychika w końcu wysiada. Patrzysz się w pustą przestrzeń już nawet nie płacząc. Wybrałaś sobie miejsce gdzie nie ma Justina na ścianach, który fałszywie obserwuje każdy twój ruch. Twój telefon zadzwonił. Przy czym w ruch poszła twoja ulubiona piosenka "where are you now". Spojrzałaś na plakaty i szeroko się uśmiechęłaś. 
- right here - odpowiedziałaś - Zawsze jestem z tobą Justin.
Wstałaś i otrzepałaś się z kurzu, a razem z nim spadał twój smutek. Nie wątpiłaś w swoją miłość którą darzysz Justina. To był najpewniejszy moment w twoim życiu. Justina i beliebers łączy niesamowita więź której nikt nie zniszczy. Nikt was nie rozdzieli. Belieber forever.

______________

MYŚLĘ ŻE KAŻDA Z NAS MA PROBLEM Z LUDZMI KTÓRZY NAS OBRAŻAJĄ Z POWODU TEGO ŻE JESTEŚMY BELIEBERS. ALE NAPRAWDE NIE WARTO. PAMIETAJ ŻE NIE JESTEŚ SAMA. JEST Z TOBĄ 37 MILIONÓW BRACI I SIÓSTR. KOCHAM WAS.

IMAGINE 3

Pewnego dnia wchodzisz na twittera i widzisz tweet Justina "jestem zakochany". Uśmiechasz się na samą myśl, że wkońcu będzie szczęśliwy. Tak długo na to czekałaś. Przeglądasz swojego tl. W co drugim tweecie pisze "on nie może się zakochać". Myślisz - o co im chodzi? Przecież wszystkie chciałyście żeby był szczęśliwy. Przecież Justin to tylko człowiek. Mijają kolejne dni. Do sieci trafiły zdjęcia Biebera i jego nowej dziewczyny, która jest tak śliczna że kiedy na nią patrzysz ciekną ci łzy. Szczęściara. Po jakimś czasie znów wchodzisz na konto Justina. Ostatni jego tweet to "jestem zakochany". Spoglądasz na dokładną datę. PRZECIEŻ TO BYŁO MIESIĄC TEMU. Justin gdzie jesteś? - pytasz sama siebie. 
Znów mija pare dni. Pare nudnych, szarych dni które zalewałaś łzami. Nagle na twoim telefonie pojawia się powiadomienie o nowym tweecie Justina. Momentalnie się uśmiechasz. Czekałaś na niego. "Dziękuje wszystkim za te wspaniałe lata. Odchodzę. Nigdy was nie zapomnę moje Beliebers". Twoje oczy robią się ciężkie od łez. Robisz się cała czerwona. "Ktoś się włamał na jego konto" - tłumaczysz sobie. Obiecywał że nas nie zostawi. 
Po kilku następnych dniach pustki w profilu Justina, postanowiłaś pojechać do jego miasta, tak jak zawsze marzyłaś. Mama już dawno planowała dla ciebie tą wycieczkę. Wsiadłaś do samolotu i po kilku godzinach byłaś już na miejscu. Nie mogłaś się doczekać tego momentu. Tyle czasu czekałaś aby spojrzeć w jego pełne szczęścia oczy. Poszłaś do jego ulubionej restauracji. Dostrzegłaś w niej pustki, więc postanowiłaś wejść. Miałaś racje, był tam. Siedział uśmiechnięty z dziewczyną. Nie miałaś zamiaru mu przeszkadzać. Kiedy skończyli jeść i kierowali się w stronę wyjścia, podeszłaś i będąc w szoku udało wyjąkać ci się tylko "kocham cie".
Justin nic nie odpowiedział. Złapał swoją dziewczynę za rękę i nawet na ciebie nie spojrzał.
- Justin nie odchodź. - Znów odpowiedziała ci cisza - Zawsze będę z tobą. Wybacze ci wszystko, ale nie zostawiaj mnie.
W tej chwili para się zatrzymała i na ciebie spojrzała.
- Dorośnij dziewczyno. Jestem tylko człowiekiem. Nie jestem Justinem Bieberem. Jestem zwyczajnym chłopakiem. - popatrzył surowo w twoje oczy, na co zadrżałaś. Nic nie odpowiedziałaś, więc Justin i jego dziewczyna opuścili restauracje zostawiając cię samą. Stałaś osłupiona, tylko po to aby po chwili wybuchnąć płaczem. Wróciłaś do domu. Weszłaś na stronę Justina która już nie istaniała...tak po prostu ją usunął. Tak po prostu o was zapomniał. Wyjęłaś wszystkie możliwe plakaty które masz i poopklejałaś nimi każdy kont pokoju. Włączyłaś płytę ''my world" i zrobiłaś kilka kroków w tył aby popatrzeć na swoje dzieło. 
- Mówiłam że będę z tobą na zawsze Justin. - wyszeptałaś - Mimo wszystko.

IMAGINE 2

Wyobraź sobie że masz możliwość spędzenia pięciu dni z Justinem Bieberem. To jak wykorzystasz ten czas zależy tylko od ciebie. Jednak jest pewnien warunek, po tych pięciu dniach, po prostu umrzesz. Zostaniesz już tylko w pamięci swoich bliskich. Ale zgadasz się, zgadasz się bo zawsze o tym marzyłaś, bo jest całym twoim światem. Justin, tak jak i reszta osób nic o tym nie wie, a ty nie możesz nikomu o tym powiedzieć. Justin jest przekonany że zapłaciłaś pieniądze aby spędzić z nim czas, a że ma przerwe w trasie koncertowej, zgadza się bo kocha swoich fanów. 
Pierwszego dnia Całujesz mamę w policzek i wychodzisz z domu, jeszcze raz mu się przyglądając. Widzisz cegły w których się wychowałaś, widzisz jak rodzina macha ci z okna na pożegnanie. Wsiadasz na rower i jedziesz w sekretne miejsce w którym miałaś spotkać swojego idola. Kiedy dojerzdżasz na miejsce, zsiadasz z roweru i rozglądasz się w każdą stronę, jednak nie dostrzegasz żadnej żywej duszy. Czekasz, bo wiesz że przyjdzie. Bo komu jak komu, ale jemu ufasz bezgranicznie. Mijają kolejne minuty, a tam gdzie była nadzieja, pojawia się pytanie "MOŻE TO BYŁ ZWYKŁY ŻART?". Kiedy już chciałaś się poddać, dostrzegłaś wysokiego blondyna który biegnie w twoją stronę. Już z daleka go rozpoznałaś, to był on. Podszedł do ciebie i przeprosił za spóźnienie, ponieważ uciekał przed fanami. Przytakujesz głową i mocno go przytulasz. Czujesz jego zapach. Czujesz jak jego serce uderza w twoją klatke piersiową. Masz ochotę krzyczeć, ale wiesz że musisz być cicho. Nie możesz być psychiczną fanką. Chcesz jak najlepiej wykorzystać ten czas i pokazać mu że nie tylko potrafimy krzyczeć, że da się też z nami pogadać. W końcu go puszczasz i próbujesz powstrzymać łzy które próbują wydostać sie z twoich oczu. Justin zabiera cię do parku i rozmawiacie o jego dzieciństwie, rodzicach, o jego życiu. Po udanym dniu odprowadza cię do domu. Zamykasz się w pokoju i płaczesz.
Następnego dnia wstajesz z samego rana i ponownie przed wyjściem całujesz mamę w policzek która niczego nie świadoma robi obiad dla rodziny. Wybiegasz z domu i idziesz do restauracji do której zaprosił cię Justin. Kiedy znalazłaś sie na miejscu Justin wyciągnął zza siebie kwiaty i podał ci je do rąk, na co mocno go przytuliłaś. Znów czułaś jego serce, było bardziej niespokojne niż wczoraj. Uderzało mocno o twoje, które z dnia na dzień biło wolniej. Odsunęłaś się i zobaczyłaś jego uśmiech. Jego proste zęby, jego idealne kąciki ust. Weszliście do restauracji i zajęliście swoje miejsca. Justin spytał o twoje życie na co odpowiedziałaś "ty jesteś moim życiem". Wieczorem wróciłaś do domu i poszłaś spać, aby kolejny dzień szybciej nadszedł.
Kolejnego dnia obudził cię telefon od Justina "widzimy się w centrum". Wstałaś szybko, wyszykowałaś się i już po chwili byłaś w umówionym miejscu. Podeszłaś do Justina i tym razem skupiłaś się na jego oczach. Były bardziej czekoladowe niż na plakatach w które zawsze się wpatrywałaś. Widziałaś w nich swoje odbicie co doprowadzało cię do wewnętrznego szaleństwa. Justin zaprowadził cię na salę kinową .Wygłupialiście się rzucając w ludzi popcornem. Zawsze wiedziałaś że miał poczucie humoru, ale nigdy nie przypuszczałaś że będziesz miała szanse przekonać się o tym na żywo. Kiedy światła zgasły i zaczął sie film, ty nie widziałaś nic po za Justinem. W tym momencie nikogo na sali nie było, dla ciebie był tylko ON I TY. Naprawdę nie mogłaś w to uwierzyć. Wpatrywałaś się w niego jak w obrazek. Patrzyłaś jak jego oczy śledzą każdy kąt wielkiego ekranu. Kiedy w filmach nadchodził śmieszny moment i widziałaś szczzery uśmiech na jego twarzy, czułaś się jak księżniczka. Wiedziałaś co dzieje się w jego życiu. Że jest młody i ma bardzo ciężkie życie, dlatego to był dla ciebie najpiękniejszy moment w życiu.
Czwartego dnia obudził cię budzik który ustawiłaś porzedniego dnia, żeby być punktualnie w zoo gdzie umówiłaś się z Justinem. Wstałaś z łóżka i mając zamiar wyjść, dostrzegłaś wyczerpaną mamę siedzącą w salonie. Podeszłaś i pocałowałaś jej policzek, który był pokryty zmarszczkami. Nie widziałaś tego wcześniej. Spojrzała na ciebie zmęczonymi oczami i z uśmiechem wyszeptała "baw się dobrze skarbie". Przecież ona cię kochała. Nie pomyślałaś o niej. Co jeśli jutro cię zabraknie? Co ona zrobi? Wycierasz łze która pociekła ci po policzku i poszłaś do zoo gdzie już czekał Justin. Było gorąco, był ubrany w obcisły podkoszulek, więc tym razem mogłaś dostrzec jego umięśnione ciało. Tak jak każdego dnia, przytuliłaś go mocno czując jak łzy ciekną ci po policzku, ale otarłaś je szybko i ruszyliście przez alejki podziwiając zwierzęta. Justin kupił wam lody. Usiedliście na ławce obok fontanny i odetchnęłiście. Justin podziękował ci za to że jesteś, za to że go rozumiesz, za to że może ci zaufać. Obiecał że zwróci ci pieniądze które zapłaciłaś za te dni, na co stanowczo zaprzeczyłaś. Chłopak nieco się zdziwił, ale nie miałas zamiaru tłumaczyć mu że nie są ci potrzebne bo zaraz umrzesz. Dzisiaj miałaś zamiar obserwować jego ciało. Jak jego mięśnie się napinają, jak jego klatka piersiowa się unosi i opada. Jak bije jego serce, ale każdy kawałek jego ciała był tak idealny że nie widziałaś gdzie skupić wzrok. Chłopak zauważył że go obserwujesz i obdarzył cię najpiękniejszym uśmiechem jaki widziałaś. Twoje serce na chwile się zatrzymało,a w całym swoim ciele poczułaś motyle które rozrywały ci żołądek. Chłopak łapie cie za rękę i ponownie dziękuje za to że jesteś na co wybuchasz płaczem. 
Piątego dnia wiesz że wszystko będzie wyglądało inaczej. Tego dnia nie wstajesz radośnie z łóżka, nie biegniesz do miejsca gdzie miałaś być. Czujesz się słabo. Przychodzisz do kuchni i szukasz mamy, ale jej nie ma. Pomyślałaś że pewnie jest na zakupach, więc wychodzisz do parku i już z daleka dostrzegasz Justina. Stał i uśmiechał się w twoją stronę. Nagle twój obraz zrobił się dziwny. Tam gdzie rzed chwilą stał ten młody chłopak teraz stoi starszy mężczyzna. Podeszłaś bliżej i dostrzegłaś oczy które rozpoznałabyś wszędzie. "Justin?" wyszeptałaś, na co przytaknął ze zdziwnienem. Wyjęłaś lusterko z małej torebki i w nie spojrzałaś. To co zobaczyłas wywołało u ciebie dreszcze. Byłaś starą kobietą. Na twarzy malowały ci się zmarszczki. Spojrzałaś na Justina i się uśmiechnęłaś. W tej chwili wszystko zrozumiałaś. Wcale nie byłaś młoda. Twoja mama już dawno nie żyła, a to się z nią działą wywołane było zwykłą tęsknotą. Justin wcale nie był nastolatkiem. Na jego twarzy również można było dostrzec kilka zmarszczek. To jak go widziałaś przez te dni, było tylko twoją wyobraźnią. Tak go zapamiętałaś kilka lat temu. Kiedy widziałas go ostatni raz na plakacie w wieku 16 lat. Justin już dawno nie prowadził kariery. Justin zgodził się z tobą spotkać, ponieważ byłaś jedną z nielicznych dziewczyn które go pamiętały. Spojrzałaś na naszyjnik w kształcie serca który miałaś na szyi i go otworzyłaś. W środku widniał napis "Blieber Forever". Z twoich oczu pociekły łzy. Czułaś tą chwile. Czułaś się bliska końca. Złapałaś rękę Justina, włożyłaś do niej naszyjnik, i po chwili zacisnęłaś jego rękę. Wyszeptałaś "obiecuję" i upadłaś znajdując się w silnych ramionach Justina. Przez chwilę znów byliście młodzi. Patrzyłaś w jego bezradne oczy i usnęłaś. Usnęłaś młoda, w starym ciele. Usnęłaś jako belieberka. To była najpiękniejsza śmierć.