sobota, 11 maja 2013

IMAGINE 22

POLECAM POSŁUCHAĆ SOBIE TEGO --> http://www.youtube.com/watch?v=0G3_kG5FFfQ


- Będę za tobą cholernie tęsknił.
- Ja za tobą też. - otarłaś łzę która spływała ci po policzku.
- Obiecujesz że będziesz codziennie do mnie pisać? - złapał twój podbródek i uniósł do góry, patrząc uważnie w twoje oczy.
- Choćby nie wiem co się działo. 
- Choćby w lasach zabrakło drzew a w kioskach długopisów?
- Nawet jeśli miałabym pisać na kamieniach. 
- Nie rozstajemy się na długo obiecuje. - złapał cię za biodra i przybliżył do siebie, składając na twoich ustach czułe pocałunki.
- Wrócisz....prawda? - spojrzałaś z ogromną nadzieją w oczy swojego ukochanego.
- Choćby miało się palić, wrócę. - powiedział z łatwością w głosie.
- Idziemy! - krzyknął mężczyzna w morowym ubraniu, podobnym do ubrania Justina.
- Muszę iść. - nałożył na swoje umięśnione plecy wielki plecak. 
- Kocham Cię. 
- Ja Ciebie też - musnął twoje usta i wszedł do samolotu - Choćby miało się palić. - powtórzył z uśmiechem i zniknął w wielkich drzwiach. Z małego okienka jeszcze ci pomachał i z rąk ułożył idealne serce, zanim całkiem znikł. 
Przetarłaś ostatnie łzy, które spływały po twoim czerwonym policzku wraz z tuszem i usiadłaś na ławce aby obserwować samolot w którym właśnie znajdował się Justin. Przelatywał pomiędzy puszystymi chmurami, aby po chwili zniknąć pomiędzy drzewami. Już tego samego dnia przy powrocie do domu, złapałaś za kartkę i długopis.

"Dzień 1
Od naszej rozłąki minęła godzina i 21 minut. Nawet nie wiesz jak bardzo tęsknie."

Tylko tyle byłaś w stanie napisać zanim twoje oczy ponownie zalała fala łez. Zakleiłaś kopertę, z małą karteczką w której znajdowało się tylko kilka słów i wrzuciłaś do skrzynki. 

Kolejnego ranka, obudził cię telefon. Przykładając słuchawkę do ucha ponownie uderzył cię smutek.
- Dzień dobry kochanie. - zamknęłaś oczy aby móc wyobrazić sobie jego twarz za którą oddałabyś teraz wszystko.
- Cześć Justin. Tęsknie bardzo. Jak u Ciebie? Wyspałeś się? Jadłeś coś?
Justin słodko się zaśmiał.
- Jak to możliwe że gadać potrafisz bez przerwy, a w listach wysilisz się na jedno zdanie? co cię tak inspiruje?
- Co mnie inspiruje? Inspiruje mnie twój kolor oczu, dźwięk twojego głosu, zapach twoich perfum, twój dotyk. Twoja obecność. A skoro cię nie ma, to jestem w stanie napisać tylko tyle. 
Chłopak ciężko westchnął do słuchawki. 
- Kochanie...
- Wiem. - przerwałaś mu. - nie ważne. Powiesz jak u ciebie?
- Dzisiaj mieliśmy próby strzelania.
- I jak?
- Mam cela. - zaśmiał się.
- Kiedy wojna? - przełknęłaś ślinę na samą myśl o wojsku w którym był twój chłopak.
- Za tydzień.
Twoje oczy mocno się zaszkliły, a po chwili wyleciały z nich łzy. To nie był zwykły płacz, w tej chwili łkałaś cicho pojękując z bólu jaki ściskał ci serce. 
- Kocham Cię - wyszeptałaś pomiędzy łapaniem oddechu.
- Proszę nie płacz. - pociągnął nosem. Nienawidziłaś kiedy był smutny. - wrócę. Jestem tu z tobą. Sercem jesteśmy razem wszędzie. 

"Dzień 2 
Tęsknie, bardzo. Justin, nie wytrzymam kolejnej rozłąki. Obiecaj że kiedy wrócisz, nie będziemy już musieli się żegnać. Obiecaj że nasza miłość nie będzie pisana na papierze. Obiecaj że choćby miało się palić, będziemy razem."

Od Justina:
"Też tęsknie Kochanie. Codziennie budzę się i usypiam z myślą o Tobie. Obiecuje że kiedy wrócę nie wypuszczę Cię z moich ramion. Obiecuję że nasza miłość zamiast na kartkach, wypisana będzie na naszych sercach. Obiecuję że choćby miało się palić, będziemy razem. Bo umiemy docenić miłość."

Mijały kolejne dni. Każdy list który otrzymałaś od Justina, chowałaś pod poduszką. 

Szóstego dnia wieczorem, siedząc na parapecie i wpatrując się w gwiazdy twój telefon zadzwonił. Naciskając zieloną słuchawkę, przyłożyłaś go do ucha. 
- Cześć kochanie - wyszeptał znajomy ci głos.
- Justin? czemu dzwonisz o tej porze?
- Wojskowy śpi, zabrałem telefon z jego magazynu. Nie martw się wszystko jest dobrze. Co robisz?
- Siedzę przy oknie i patrzę w gwiazdy.
- Ja też - uśmiechnęliście się - widzisz tą jasną po środku?
- Widzę. 
- Patrz w nią jutro w nocy. Będę wiedział że podczas walki, jesteś ze mną. 
- Dobrze kochanie - uśmiechnęłaś się do gwiazdy, jakby była ona oczami Justina i przejechałaś ręką po szybie po której spływały krople deszczu.

Siódmego dnia sięgnęłaś po ostatnią kartkę, którą znalazłaś w domu i zanim napisałaś pierwsze słowo, spojrzałaś w pochmurne niebo i ciężko westchnęłaś.
"Dzień 7
To już dzisiaj. To dzisiaj będę modlić się za każdą sekundę twojego oddechu. To dziś będę czekać do rana, na jakikolwiek znak z twojej strony. To dzisiaj będę ci towarzyszyć podczas walki. Wierzę w ciebie i wierzę w twoje obietnice. Kocham Cię"

Zakleiłaś kopertę i wrzuciłaś do skrzynki. 
Nadszedł wieczór. Usiadłaś na parapecie i włączyłaś kilka piosenek Justina. Wmawiałaś sobie że tutaj jest. Że ten wiatr który otula twoje ramiona, to jego oddech. Że zegar który tyka, to bicie jego serca. Że gwiazda w którą się wpatrywałaś była jego oczami, które zawsze biły większym blaskiem niż ona. Dotrzymałaś obietnicy. Nie zmrużyłaś oka. Kiedy słońce pojawiło się na niebie, spojrzałaś na telefon. Niestety...Nie było żadnej wiadomości. Włączyłaś telewizję, w której aż huczało od wiadomości. 
"Dzisiejszej nocy, zginęła armia żołnierzy. Zostali niespodziewanie podpaleni przez przeciwników. Hołd oddać można pod pałacem prezydenckim, dziś o godzinie 18:00."
Otworzyłaś szeroko oczy i wyłączyłaś telewizor, tak samo jak i swoje myślenie. W tej chwili działało tylko twoje serce, które z sekundy na sekunde biło coraz wolniej. 
O godzinie 18:00 stałaś już z tłumem ludzi przyglądając się wielkiemu krzyżowi, pomiędzy setką świeczek. Wyjęłaś z małej torebki znicza i postawiłaś go obok innych.
- Obiecałeś...- wyszeptałaś i wróciłaś do domu.
Położyłaś się do łóżka i zamknęłaś oczy. 

W nocy obudził cię dotyk ciepłej ręki, która przejeżdżała po twojej zimnej twarzy. Otwierając powieki dostrzegłaś nachylającego się nad tobą Justina. Był potargany, poraniony, a jego ubrania były podarte. Lekko się uśmiechnął.
- Choćby miało się palić.

Mijały lata. Justin, tak jak obiecał nie wypuścił cię z ramion. Byliście razem do końca życia. "Bo umieliście docenić miłość".
Po waszej śmierci dostaliście miano nieśmiertelnej miłości. Pochowano was razem, jako staruszków. Wasze listy które znaleziono na polu, gdzie walczył Justin oddano do muzeum, a w miejscu w którym oddaliście swoje ostatnie oddechy wyryto pomnik z waszymi podobiznami. Powstała o was książka "Miłość zapisana na kartkach papieru", gdzie autorka opisywała ciężki samotny powrót Justina u boku jednej gwiazdy, waszą wieczną miłość a także wstawiała cytaty z waszych listów. Zostaliście w sercach ludzi przez lata. 

6 komentarzy:

  1. poryczałam się, to jest piękne c:

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowne, piekne, wzruszające. *_*
    kocham to. <33

    OdpowiedzUsuń
  3. boże. dobrze, że nikogo nie ma w domu. #ryczęjakgłupia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten imagin jest moim ukochanym. Zwłaszcza, że wiem jak to jest, gdy osoba którą kochasz właśnie walczy na wojnie. Masz wielki talent.<3

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham Twoje imaginy ♥ są cudowne!

    OdpowiedzUsuń