2009 rok.
Tego dnia wstajesz z uśmiechem. Zakładasz na siebie fioletowe ubrania i wszystkie rzeczy związane z twoim idolem. Zaczesujesz włosy w wysokiego koka i zbiegasz na dół.
- Gotowa mamo! - krzyczysz szczęściem które w ciebie kipi.
Mama równie jak ty, jest bardzo zadowolona. Cieszy się że może spełnić twoje marzenie. Wsiadacie do samochodu. Z twojego malutkiego telefonu lecą piosenki Justina. "One Time", "Pick Me". Ten młody głosik sprawiał że emocje które w tobie siedziały, wydostawały się na zewnątrz z każdą kolejną melodią.
Po kilku godzinach drogi, wyszłaś z auta. Stanęłaś przed wielką areną i nie potrafiłaś się poruszyć. Twoje oczy zaszkliły się łzami, a serce tykało jak bomba. Właśnie teraz miałaś spełnić swoje marzenie. Właśnie tutaj, w tej hali, będziesz przy Justinie Bieberze. Dreszcz ogarnął całe twoje ciało, aż w końcu przedostał się do nóg, które z wrażenia zaczęły się o siebie plątać. Wielkie drzwi się otworzyły. Przeciskałaś się przez tłumy, trzymając w małej rączce swój bilet. Ochroniarz podniósł cię do góry i pomógł dostać się do środka. Było ciepło. Chociaż inni stali w bluzach, ty miałaś ochotę biegać tutaj w bieliźnie. Stanęłaś przed małą kurtyną koło której stał ochroniarz.
- Masz bilet? - zapytał patrząc w twoje zapłakane oczy.
Wystawiłaś trzęsącą się dłoń w jego kierunku, na co tylko się uśmiechnął.
- Zapraszam - odchylił kurtynę.
Mijając czerwoną firanę, stałaś teraz sama w małym pokoju. Spojrzałaś na swoje obolałe nogi i się zaśmiałaś.
- Cześć. - przerwał ci głos, który w twoich uszach brzmiał jak chór.
Nic nie odpowiedziałaś. Stałaś z otwartymi ustami i wgapiałaś się w młodego chłopaka który przed tobą stał. Był ubrany w białą bluzkę, czarne opuszczone spodnie i fioletowe supry. Kiedy zauważyłaś jak macha swoimi idelanymi włosami na bok, które wcześniej podziwiałaś tylko na zdjęciu, Znów zaczęłaś płakać.
- Hej - podszedł do ciebie, złapał cię za rękę i przyciągnął bliżej siebie. - Nie płacz - otarł twoje mokre policzki.
- Kocham cie - wyszeptałaś
- Też cię kocham.
W tej chwili na salę wszedł fotograf. Justin mocno cię objął. Nie minęła sekunda a ochroniarze zaczęli cię wypraszać.
- Jeszcze się zobaczymy Justin! Obiecuje - wykrzyczałaś.
2013 rok.
Siadasz przed swoją kosmetyczką i malujesz swoje długie rzęsy. Przeczesujesz włosy i zapinasz je w wysokiego koka, uśmiechając się do swojego odbicia. Zakładasz na siebie fioletowy t-shirt, którtkie fioletowe spodenki i dobierasz biżuterię związaną z twoim idolem. Kiedy już jesteś gotowa, zbiegasz na dół.
- Gotowa mamo! - krzyczysz.
Twoja mama wychodzi z kuchni i przeciera swoją pomarszczoną twarz. Mimo trudności jakie sprawia jej bieg, podobnie jak kilka lat temu biegniecie pełne szczęścia do samochodu. Włączasz "Boyfriend", "As long as you love me". Ten męski głos, przyprawiał cię o tysiące dreszczy. Po kilku godzinnej jeździe, wysiadłaś z samochodu. Stanęłaś przed areną i głęboko westchnęłaś. Nie mogłaś w to uwierzyć. Co jeśli Justin cię nie rozpozna? Zmieniłaś się. Przepychając się przez wielki tłum, weszłaś do środka. Padał śnieg, a ty byłaś a krótkich spodenkach i bluzce na ramiączka, i mimo to było ci gorąco jak w saunie. Podeszłaś do kurtyny i spojrzałaś w znajome oczy ochroniarza.
- Mam bilet - uśmiechnęłaś się i podałaś go w jego stronę.
Mężczyzna się uśmiechnął i wpuścił cię do środka. Stałaś na czerwonym dywanie. Znów spojrzałaś na swoje nogi, które wydawały się jakby były z waty i zaczęłaś się śmiać. Poczułaś na sobie mocny uścisk. Kiedy podniosłaś wzrok dostrzegłaś fotografa. Obok ciebie stał Justin, trzymał ręce na twoich biodrach. Spojrzałaś w jego czekoladowe oczy i szeroko się uśmiechnęłaś. Chłopak przybliżył głowę do twojego ucha i wyszeptał:
- Czekałem na ciebie shawty.
o jeju. <33 how sweet. *.*
OdpowiedzUsuńhfndhsznddhcfujfhf *-*
OdpowiedzUsuńAwwww, omg. <3
OdpowiedzUsuńpamiętał <3
OdpowiedzUsuńawwwww <3
OdpowiedzUsuńsłodkie