piątek, 14 czerwca 2013

IMAGINE 30

Jest wieczór. Stoisz przed wielkim domem. Jesteś tu, w Los Angeles. Jesteś tutaj w jednym celu, z ogromnym planem który zamierzałaś dzisiaj zrealizować. Wyjęłaś z kieszeni niewielki plan domu i ponownie się mu przyjrzałaś. Był pozakreślana różnymi kolorami. Czerwone kropki to ochroniarze, zielone to wolna droga, a fioletowa plama to twój cel. To sypialnia Justina. Obeszłaś dom, omijając kamery i znalazłaś się teraz od strony basenu. Przy oknach znalazłaś ciągnący się w górę krzak, przez który wspięłaś się aż na dach. Podeszłaś do "komina nr. 1" tak jak sobie planowałaś i do niego weszłaś. Zjechałaś delikatnie na dół, znajdując się teraz w wielkim salonie na pierwszym piętrze domu. Teraz było tylko z górki. Wyjrzałaś zza drzwi, aby sie upewnić czy napewno jesteś tu sama, a po chwili byłaś już w drodze na drugie piętro. Stanęłaś przed fioletowymi drzwiami. Wiedziałaś że to jest świątynia Biebera. Pociągnęłaś lekko za klamkę w dół i weszłaś do środka. Pokój był cały fioletowy, na ścianach wisiały plakaty Justina, a na samym środku pokoju niewielkie łóżko. To pomieszczenie wyglądało jak pokój typowego nastolatka, który szaleje na punkcie swojego idola. Usłyszałaś kroki na schodach. Do szklanki z piciem nasypałaś kilka proszków usypiających, Złapałaś w rękę koc, który leżał na krześle i stanęłaś za drzwiami.
- Tak wiem. Przestań mówić co mam robić. - głos Biebera nasilał się z każdym krokiem. Rozmawiał z kimś przez telefon. -  Chce chociaż 3 dni tej pieprzonej wolności. 3 DNI! - wykrzyczał i po chwili rzucił telefonem o ścianę.
Drgnęłaś. Zastanawiałaś się czy to napewno dobry pomysł aby tu być, ale już nie mogłaś się wycofać. Po chwili przez drzwi wszedł on. Sam Justin. Jego figura. Jego włosy. Był wkurzony. Machał rękami w każdą stronę, aby się uspokoić. Złapał za szklankę i wziął łyka. Położył się na łóżko, a kilka minut później już słodko spał. Podeszłaś bliżej i powoli go podniosłaś za ramię. Nie był ciężki, więc nie było problemu aby znieść go na dół. Przez mikrofon wbudowany we wnętrzu domu powiedziałaś ochroniarzom aby zrobili sobie przerwę. Założyłaś mu maskę, którą znalazłaś na przed pokoju i wyszliście z domu. Zadzwoniłaś po swojego kolege, który zawiózł cię pod twój dom. Nie zadawał pytań. Nie interesowało go to kto z tobą jest i dlaczego jest owinięty kocem a na twarzy ma maskę gazową. Podziękowałaś i weszłaś z nieprzytomnym Justinem do domu. Zdjęłaś mu maskę i położyłaś na swoje łóżko. Uśmiechnęłaś się do siebie i usiadłaś obok  czekając aż otworzy oczy.
Minęło kilka godzin. Justin zaczynał się powoli budzić. Otworzył powoli powieki i przetarł zamglone oczy.
- Wyspałeś się? - zapytałaś skrępowana.
Bieber podniósł się na łokciach i rozejrzał się po pomieszczeniu.
- Gdzie ja jestem? - zmarszczył brwi.
- U mnie w domu.
- A kim jesteś?
- Jestem dziewczyną która cię pożyczyła. Czyli prościej, pierwsza belieber, której się to udało.
Justin chciał się podnieść ale po chwili zauważył że jego dłonie są przypięte do ramy łóżka. Głęboko westchnął i uderzył głową o poduszkę.
Czułaś się głupio. Wyszłaś z pokoju i po chwili przyniosłaś jedzenie które wcześniej mu przygotowałaś. Jego ulubione. Odpięłaś mu jedną rękę i zostawiłaś samego, powalając mu się uspokoić.
DZIEŃ 1
Z samego rana przyszłaś do Justina. Całą noc spałaś na niewygodnej kanapie i bolały cię plecy.
- Dlaczego nie śpisz? - spojrzałaś na chłopaka. Jego oczy były szeroko otwarte.
- Nigdy nie śpię w nocy.
- Dlaczego? - podeszłaś bliżej i usiadłaś obok.
- Sam nie wiem. Noc to dla innych odpoczynek po ciężkim dniu, a dla mnie to czas kiedy odczuwam.....
- co odczuwasz?
- samotność.
Przytaknęłaś głową i przejechałaś ręką po jego dłoni.
- Wiem co czujesz.
WIECZOREM
odpięłaś Justina i przypięłaś jego nogę do stołu w jadalni. Nie chciałaś tego robić, ale to był jedyny sposób aby go nie stracić. Podałaś do stołu jedzenie i przy nim usiadłaś.
- Dziękuje - powiedział swobodnie niemalże rzucając się na jedzenie.
Głęboko westchnęłaś. Poczułaś się jak potwór. Spojrzałaś w jego zmęczone oczy.
- Przepraszam.
- Za co? - spojrzał ze zdziwieniem.
- Za to że tu jesteś. To nie jest normalne.
- Od kiedy beliebers są normalne? - zaśmiał się.
- Mają coś po swoim idolu. - szturchnęłaś go ręką
- A właściwie...Dlaczego mnie porwałaś?
- Ja cię pożyczyłam. - poprawiłaś go.
- Ah no tak...więc dlaczego mnie pożyczyłaś?
- Żebym chociaż raz poczuła się jak księżniczka.
- Przy mnie tak się czujesz?
- Dzieki tobie tak się czuje.
Po kolacji znów przypięłaś Justina do łóżka i wróciłaś do niewielkiego salonu.
DZIEŃ 2
- Znów nie spałeś? - przyszłaś do zamyślonego Justina.
- nie mogłem - Przejechał wolną ręką po swoich idealnych włosach.
- Może się gdzieś przejdziemy?
- Przecież jak wyjdziemy to mnie rozpoznają. - skrzywił się.
- Racja. - westchnęłaś. - żałujesz?
- czego?
- tego wszystkiego co cię spotkało. żałujesz?
Justin nie odpowiedział. Odwrócił wzrok i udawał że myśli.
- Rozumiem. - powiedziałaś ze spokojem, chociaz bardzo cię to bolało.
WIECZÓR
Wróciłaś do pokoju i usiadłaś przy łóżku na którym leżał Justin. Spojrzałaś w jego zmęczone oczy.
- Przepraszam - odpięłaś jego dłonie od łóżka.
Miałaś zamiar wstać, kiedy poczułaś mocny uścisk na swoim nadgarstku. Trzymał go Justin.
- Proszę. Nie odchodź. - patrzył na ciebie błagalnymi oczami.
Odchyliłaś kołdrę i się pod nią położyłaś. Justin objął cię ramieniem i przysunął głowę do twojej.
- Dobranoc. - wyszeptał ci do ucha.
- Dobranoc Justin - zamknęłaś oczy i usnęłaś. Nigdy nie czułaś się tak bezpiecznie jak w tej chwili.
Chłopak również zamknął oczy. Po raz pierwszy przyszło mu to z taką łatwością. Co chwilę przejeżdżał dłonią po twoim ramieniu, aby upewnić się że tutaj jesteś. Uśmiechnął się do siebie.  Po raz pierwszy nie czuł się samotny. Po raz pierwszy spokojnie usnął.
DZIEŃ 3
Obudziłaś się trochę później niż zwykle. Przekręciłaś się na drugą stronę, ale nikogo tam nie było. Twoja twarz wyraźnie posmutniała, ale mogłaś się spodziewać że tak będzie. Wstałaś i poszłaś zaspanym krokiem do kuchni. Przy garach stał Justin. Kiedy cię zauważył szeroko się uśmiechnął.
- Dzień Dobry kochanie.
- Dzień dobry. Co robisz? - podeszłaś do stolika
- Pomyślałem że teraz ja zrobię nam śniadanie. - podrzucił na patelni idealnie zrobionego naleśnika.
- Wow Justin. - przyglądałaś się jego ruchom w kompletnym zdziwieniu. - nie musiałeś
- Musiałem. - podszedł do ciebie i podsunął pod twój nos talerz z naleśnikami. - głupio tak żyć na plecach dziewczyny - zaśmiał się i usiadł na przeciwko ciebie ze swoją porcją
- Żyć...Wiesz że musisz wracać? - posmutniałaś.
- Dlaczego?...Nikt nie wie gdzie jestem. Nic się nie stanie. Nie chcę wracać.
- Martwię się.
- Ej, spokojnie. Pamiętasz? Everythings gonna be alright.... - zanucił patrząc w twoje zakochane oczy.
- Ale... - zanim zdążyłaś dokończyć do drzwi dobiegło walenie do drzwi.
- Ja pójdę. Siedź tutaj. - wstał i podszedł do drzwi.
- Otwórz drzwi albo będziemy zmuszeni je rozwalić! - dobiegł krzyk zza nich.
Justin je otworzył.
- Spokojnie panowie.
- Justin! - policja zwróciła się do swoich megafonów - Mamy go.
Podeszłaś bliżej aby móc wszystko obserwować.
- Czy jesteś przetrzymywany w tym domu?
Justin cię zauważył i popatrzył głęboko w twoje przerażone oczy.
- Jestem tutaj tylko i wyłącznie z własnej woli.
- Musimy pana zabrać.
Justin znów na ciebie spojrzał. Policja złapała go za ramiona i prowadziła do radiowozu.
- Nie żałuje. - krzyknął do ciebie z uśmiechem na ustach.

Minęło kilka tygodni. Wszystko wróciło do normy. Siedziałaś w szkole i wspominałaś ostatnie zdarzenia. Pod koniec lekcji wyszłaś z budynku i skręciłaś w pustą ulicę która prowadziła do twojego domu.
Na swoich nadgarstkach poczułaś ucisk, a na jednym z nich zacisnęły się kajdanki.
- Masz prawo zachować milczenie - odezwał się głos za tobą - bo teraz ja cię porywam moja księżniczko.
Przed tobą stanął Justin, jego ręka przypięta była kajdankami do twojej. Od teraz byliście razem, codziennie.Na zawsze.
________
DZIĘKUJE ZA KOMENTARZE <3

4 komentarze:

  1. awwww jesteś taka kochana! *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Twoje imaginy. To widać, że wszystko to jest przemyślane i że piszesz od serca. Mam nadzieję, że nie przestaniesz tego robić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. aawww <3<3<3<3<3 sliczne !!!<3<3

    OdpowiedzUsuń