wakacje 2012
Po rozpakowaniu walizek w hotelu, wyszłaś zwiedzić teren ośrodka. Było ciepło, ale ty chodziłaś w bluzie bo pokazywanie swoich rąk i ciała którego nienawidziłaś było ostatnią rzeczą jaką chciałaś. Mijałaś mnóstwo ludzi, jednak jeden chłopak przykuł twoją uwagę. Był niezbyt wysoki. Miał grzywkę, którą cały czas machał na bok. Ubrany był w fioletową bluzkę i opuszczone spodnie.
To była jedna chwila, kiedy wasze spojrzenia się zetknęły. Chłopak szeroko się uśmiechnął, a ty to odwzajemniłaś. Jego oczy były wyjątkowe. Czekoladowe, głębokie, pełne ciepła, którego nigdy nie widziałaś. Wasze spojrzenia przerwała kobieta, która do niego podeszła i mocno go przytuliła, całując delikatnie jego policzek. Chłopak mocno ją objął
- Kocham cię mamo - usłyszałaś z jego ust.
Nie wiedziałaś dlaczego, ale cię to uspokoiło. Kobieta puściła syna z ramion o spojrzała w twoją stronę. Była piękna. Miała kasztanowe włosy, które opadały na jej ramiona, piwne oczy i uśmiech, który wyglądał jak iskierka w ciemną zimną noc. Ominęłaś ich i wróciłaś do swojego tymczasowego domku.
Kolejnego dnia przechadzając się po plaży w za dużej bluzie, dostrzegłaś chłopaka, który mieszka w tym samym ośrodku co ty. Był w samych kąpielówkach, Znów w fioletowych, jak połowa jego garderoby. W ręku trzymał piłkę, a w drugiej fioletowy ręcznik. Mimo że jego klata nie była wcale umięśniona, wyglądała idealnie i przykłuwała twój wzrok. Ominęłaś go nieco skrępowana.
- zagrasz ze mną? - na sam dźwięk jego głosu się odwróciłaś.
- Jasne - odpowiedziałaś i podeszłaś bliżej.
- Jestem Justin- podał ci ręke, którą lekko uścisnęłaś.
Chłopak podał ci piłkę i zaczęliście nią do siebie odbijać. Słońce grzało coraz mocniej, a ty coraz bardziej się pociłaś. Wszystko wyglądało jak w jakimś nieudanym filmie.
- Nie mam już siły - podałaś mu piłkę i zdyszana usiadłaś na piasku.
- Zdejmij bluzę - przykucnął obok ciebie i oberwował twoje ruchy z uwagą.
- Nie chcę.
- Zdejmij ją bo zemdlejesz.
- Nie tutaj - odpowiedziałaś słabym już głosem.
- Chodź - chłopak pomógł ci wstać i wyprowadził cię z plaży.
Niechętnie zdjęłaś z siebie szarą bluzę i zawiązałaś ją wokół pasa. Musiałaś przyznać że bardzo ci to pomogło i gdyby nie pomoc Justina, napewno straciłabyś przytomność.
Justin dostrzegł twoje głębokie rany na nadgarstkach i mnóstwo blizn. Bez słowa przejechał po nich dłonią. Po raz pierwszy na jego twarzy zabrakło uśmiechu, którym wszystkich darzył.
Kolejnego ranka wyszłaś z Justinem na dwór.
- Obiecujesz że już nigdy tego nie zrobisz? - przerwał chwilową ciszę, która między wami zapadła.
- Czego?
Zanim zdążyłaś zareagować, chłopak podwinął twój rękaw i wskazał dłonią na rany.
- Tego.
- Justin...ja naprawdę...
- Nie. - przerwał ci - masz mi to obiecać
- ale...
- Daj mi przysięge anioła - spojrzał w twoje zdezorientowane oczy
- co?
Justin złapał delikatnie twoją ręke i narysował długopisem skrzydło na twoim nadgartsku.
- Jeśli nie dotrzymasz obietnicy, skrzywdzisz anioła- przełknął głośno ślinę- obiecujesz? - znów spojrzał w twoje oczy.
Po chwili wachania owinęłaś swoim palcem jego palec
- obiecuję.
Tego samego wieczoru, po raz pierwszy otworzyłaś okno ze swojego pokoju. Z naprzeciwka dostrzegłaś Justina, który patrzył w niebo. Kiedy usłyszał skrzypienie twojego okna, spojrzał w twoją stronę i lekko się uśmiechnął.
Wystawił ręce w twoją stronę i ułożył z dłoni skrzydła. Zrobiłaś to samo.
Byliście teraz jak dwa zagubione anioły, które nie znały drogi do nieba.
Tak minęło pare dni. Nie chodziłaś już w bluzach. Częściej odkrywałaś ciało i częściej się uśmiechałaś. Twoje ręce były czyste, a na jednym z nich wciąż widniało skrzydło.
W dzień twojego wyjazdu, Justin odprowadził cię do autokaru. Patrzył na ciebie z dołu, a ty obserwowałaś go zza szyby. Stał tak bez ruchu, bez uśmiechu, tylko patrzył.
Kiedy kierowca odpalił gaz, z twojego oka spłynęła łza. Przyłożyłaś dłonie do szyby i ułożyłaś z nich skrzydła. Justin zrobił to samo.
Z ruchu jego ust wyczytałaś tylko "ufam ci" i odjechałaś.
Tak mijały dni. Tak samo samotne jak przed wakacjami.
Pewnego wieczoru, kiedy życie znów dało ci w kość, spojrzałaś na swój nadgarstek. Skrzydła już nie było widać. Zrobiłaś to. Znów przęcięłaś swoją skórę. Myślałaś że skoro skrzydła już nie ma, a ręka była bez nowych ran, to znaczy że dotrzymałaś anielskiej obietnicy. Ale nie na tym to polegało. Znów zakrywałaś się w bluzach.
Wakacje 2013
Przyjechałaś do tego samego ośrodka co rok temu. Tym razem zamiast się rozpakować, wyszłaś na dwór z nadzieją na spotkanie swojego dawnego przyjaciela. Jednak go nigdzie nie było. Z rozczarowaniem wyszłaś na plażę. Znów w bluzie. Znów pełna kompleksów, które jeszcze rok temu zniknęły przy jednej osobie w ciągu paru dni.
- Zagrasz ze mną? - powiedział męski głos za tobą
Odwróciłaś się pełna nadziei, jednak po chwili szczęście zamieniło się w rozczarowanie.
Ten Chłopak był wysoki, jego włosy postawione były na żel, a po bokach wygolone. Jego klata była umięśniona, a ramiona były pokryte tatuażami.
Miał długą twarz, wyglądała jakby była wychudzona a Po bokach jego skóra była lekko zmasakrowanai i do tego nie gościł na niej uśmiech.
Popatrzyłaś teraz na jego oczy, które cię obserowały i poczułaś jakby coś cię uderzyło.
- Justin? - podeszłaś bliżej. Chłopak patrzył na ciebie w milczeniu. Przejechałaś dłonią po jego twarzy - co ci się stało?
Justin złapał twoją dłoń i odsunął twój rękaw. Kiedy dostrzegł nowe rany, głęboko westchnął.
- Miałem....wypadek. - przejechał dłonią po potarganych włosach.
Na jego nadgarstku dostrzegłaś wytwtuowane skrzydło anioła. Podobne narysował ci w zeszłe wakacje.
- Justin - wskazałaś na jego nadgarstek- też chcę.
Po chwili wachania chłopak zabrał cię kilka miast dalej.
Opuściliście salon tatuażowy z z twoim pierwszym prawdziwym skrzydłem na nadgarstku.
- Obiecujesz? - zapytał drżącym głosem.
- obiecuje - przyłożyłaś swój nadgarstek do nadgarstka Justina, tworząc w ten sposób pełne skrzydła.
Kolejnego dnia spotkałaś mame Justina. Ona również straciła całe szczęście jakie w sobie miała. Jej twarz była była smutna i przez ten rok postarzała się bardziej niż to możliwe. Mimo jej młodego wieku, na czole Widać było kilka zmarszczek, a jej włosy były już niemal siwe. Wiedziałaś że wszystko ze zmartwienia o jej jedynego syna. Nigdy nie widziałaś żeby ktoś darzył się taką miłością jak oni.
Podobnie jak rok temu, zostawiłaś bluzy i chodziłaś w krótkim rękawku. Justin dawał ci siłę, jakiej nikt nie był w stanie ci zapewnić. Nie zwracałaś uwagi na jego twarz, która tak bardzo się zmieniła. To wciąż był ten chłopak, którego poznałaś w zeszłe wakacje. Jednak przyszedł czas wyjazdu. Chłopak odprowadził cię do autokaru i położył twoje walizki na ziemi. Rzuciłaś się z płaczem w jego silne ramiona, miałaś chęć zostać w nich na zawsze.
- Kocham cię Justin - wyszeptałaś.
- Też cię kocham, i pamiętaj - przyłożył swój tatuaż do twojego - jesteś silna. Zawsze jestem przy tobie - pocałował twój nadgarstek i wytarł twoje zapłakane oczy. - ufam ci - wyszeptał.
Wsiadłaś do autokaru i na niego spojrzałaś. Nie widziałaś dorosłego mężczyzny. Sercem widziałaś tego roześmianego nastolatka co rok temu.
Odjechałaś.
Minęło pare miesięcy, abyś oznaczyła swoją pierwszą słabość na rękach. Czułaś się taka samotna. Justina przy tobie nie ma. Zrobiłaś tylko jedną kreskę. Przecież od niej się nic nie stanie.
Wakacje 2014
Justina nie ma ani w domku, ani na plaży. W ogrodzie spotkałaś jego matkę, która patrzyła w niebo ze smutkiem.
-Dzień dobry - podeszłaś bliżej. - gdzie jest pani syn?
- Mój syn? - spojrzała na ciebie.
- Justin, gdzie on jest?
Kobieta wskazała palcem na niebo i lekko się uśmiechnęła.
- wrócił do domu.
- dlaczego? - usiadłaś obok niej - coś się stało?
Kobieta podwinęła twój rękaw, odsłaniając nowe rany, które sobie zadałaś i wyszeptała:
- zabiłaś anioła.
Za każdym razem płacze. To jest takie piękne.
OdpowiedzUsuńSzkoda że nie ma happy endu.
;C Dobra roboota
@DreamJariana
o boże genialny ! <3 Rycze <3
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do The Versalite Blogger.
OdpowiedzUsuńWięcej informacje na moim blogu : http://so-many-dreams-one-direction.blogspot.com/ w zakładce The Versalite Blogger :)
cudowne <3
OdpowiedzUsuńNajlepszy imagin smutny jaki kiedykolwiek czytałam.. masz ogromny talent !! Ryczę cały czas ;(
OdpowiedzUsuńBoże.... Brak mi słów.
OdpowiedzUsuńKoniecznie się ze mną skontaktuj.